Nie nosili aureoli. Nie mieli supermocy. Nie byli wykuci w kamieniu.
Byli z krwi i kości. Mieli ręce pełne odcisków. Towarzyszyły im wątpliwości, słabości i lęki. Mimo tego, a może właśnie dlatego – zostali wybrani.

Dwunastu, a każdy inny, z historią, którą dobrze znasz. Czy na pewno? Daj się zaskoczyć!
Rozpoczynam cykl, który nie będzie o świętych „z pomnika”. Będzie o ludziach, którzy spotkali Jezusa, czasem zawiedli, często się potykali, ale zostali, wrócili, dojrzeli i ostatecznie odmienili świat. Nie dlatego, że byli idealni, ale dlatego, że pozwolili, by Słowo ich przemieniło.
Przez najbliższe tygodnie – we wtorki, środy i czwartki – będziemy patrzeć w ich twarze.
To nie będą tylko portrety. To będą lustra. Każde spotkanie to jakby echo, które dotyka Ciebie i mnie. Być może właśnie Ty jesteś trochę jak Piotr: porywczy, impulsywny, a potem wierny do końca. Może jak Tomasz: pytający, racjonalny, walczący o prawdę. Może jak Jan – bliski, cichy, ale wierny. A może jak Judasz – rozdarty między miłością a niezrozumieniem?
To nie będzie cykl o przeszłości. To będzie rozpoznawanie obecności.
Bo Ewangelia nie jest archiwum. Ewangelia dzieje się dziś – w Tobie, we mnie, we Wspólnocie.
Kiedy i jak?
Co tydzień – wtorek, środa, czwartek.
Każdego dnia jedna twarz. Jedna historia. Jeden ślad, który zostawił Jezus. Jedno miejsce, gdzie być może i Ty możesz Go spotkać.
Dlaczego warto?
Każdy z nas nosi w sobie historię, która zasługuje na wysłuchanie. Spotkanie z Twarzami Ewangelii to nie tylko powrót do przeszłości, ale odkrycie siebie na nowo – w chwilach słabości i siły, w pytaniach i odpowiedziach. To przestrzeń, gdzie możesz zobaczyć swoje odbicie w ludziach, którzy choć dalecy od ideału, odważyli się zaufać. To także zaproszenie, by na nowo spojrzeć na własną wędrówkę i odważyć się na krok, który może odmienić życie.
Otwórz się na to, by w ich spojrzeniach odnaleźć swoje odbicie, a w ich opowieściach usłyszeć swoje imię.
—
Fot. unsplash.com

